Plener w Podlipcach

Jesień powoli odchodzi w niepamięć. Nie widać tego po temperaturze, która jest chyba rekordowa, jak na ten miesiąc, ale niestety po jesiennych kolorach. Ten plener jest właśnie próbą uchwycenia właśnie tych jesiennych barw, których co dzień to mniej na drzewach.

Tradycyjnie wspomnę o pogodzie. Nie żebym się i całą resztę tłumaczył, ale rewelacyjna nie była :). Ani trochę słońca, ani jednego kłębu mgły (kilka dni wcześniej to mgła pchnęła nas do skrzyknięcia się na wyjście w teren). Jednym słowem szałunima :). Na szczęście poza lasem wiele nam do szczęścia nie potrzeba.

Wypad był dość spontaniczny, jedziemy do Węgorzyna, a potem to się zobaczy. No i zobaczyliśmy drogę na Sarnikierz i Dłusko i skręciliśmy w nią, zatrzymując się na samym początku lasu. Tam przywitał nas lis, który nie zwracając uwagi na dyskusję na temat potencjalnego kierunku marszu, przeszedł kilka metrów od nas przez asfalt. Nie byłbym sobą, gdybym nie poszedł za nim :). W efekcie w końcu postanowił, za moją drobną namową zawrócić i wyjść ponownie na szosę, wprost pod obiektyw Wojtka :). Dalej było jeziorko, z ukrytą w szuwarach groblą, potem dużo lasu i na końcu pozostałości po budowanej „za niemca” autostrady. Niestety czasu było oczywiście mało, więc szybko wróciliśmy niemal tą samą drogą, choć kadrów nazbieraliśmy nowych.

Oczywiście poniżej możecie znaleźć odnośniki do wszystkich prac każdego z uczestników pleneru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *